|
Wszystko zaczęło się w
1988 roku kiedy, uznawany za lidera zespołu, gitarzysta i wokalista Kai
Hansen zdecydował się na opuszczenie szeregów HELLOWEEN.
Podjął taką decyzję, gdyż nie sprawiała mu już radości gra z niektórymi
członkami grupy (chodziło przede wszystkim o drugiego gitarzystę, Michaela
Weikatha), a do tego atmosfera wokół zespołu (i jego sukcesu) stawała się
powoli nie do zniesienia. Kilka lat później tak opisywał całą sytuację: „Nie
podobało mi się to, że w zespole bardzo dużo rozmawiało się o muzyce, natomiast
nic z tego nie wynikało. Zamiast wziąć się za pisanie nowych kompozycji wszyscy
skupiali się na dyskutowaniu na temat, jak też one powinny brzmieć. Poza tym nie
podobało mi się to, że zespół był podzielony na dwa obozy; w jednym byłem ja,
Markus i Ingo, czyli ludzie, którzy byli w zespole od początku, a w
drugim Michael i Michael”. Zdecydował, że nadal będzie robił to co
dotychczas, ale pod zupełnie innym szyldem.
Na początku Kai
nie planował założenia pełnoprawnego zespołu, chciał sobie po prostu nagrać
płytkę ze swoimi kumplami z młodości, byłym wokalistą TYRAN’S PACE,
Ralfem Scheepersem i basistą (i naprawdę niezłym gitarzystą!) Dirkiem
Schlachterem oraz muzykami sesyjnymi. Obaj wymienieni bardzo zapalili się
do pomysłu Kai’a, ale tylko ten pierwszy mógł wziąć czynny udział w
tworzeniu albumu – Dirk miał jakieś problemy i dołączył do grupy dopiero
po nagraniu pierwszego LP. Płyta miała się początkowo ukazać pod nazwą KAI
HANSEN „Heading For Tomorrow” (posiadam nawet w swojej kolekcji
analoga, na którego srebrnej okładce widnieje taki właśnie czerwony napis -
Przemo), ale sesja nagraniowa wypadła na tyle dobrze, że Kai zdecydował,
że nie będzie to tylko projekt solowy, ale prawdziwy zespół: „Rzeczywiście,
GAMMA RAY na początku miał być moim projektem, w którym śpiewał
Ralf, jednak szybko stał się normalnym zespołem, ponieważ ja po prostu nie
cierpię projektów solowych. Poza tym nigdy nie chciałem by jakiekolwiek
wydawnictwo, na którym grałem było sygnowane wyłącznie moim nazwiskiem”.

I tak w styczniu
1990 roku pojawiła się w sprzedaży wspomniana już płyta „Heading For
Tomorrow” (oprócz Hansena i Scheepersa zagrali na tym longu
również basista Uwe Wessel i pałker Mathias Burchardt), która
osiągnęła duży sukces, zwłaszcza w Niemczech i Japonii, gdzie pięła się w górę
na listach sprzedaży. Łącznie płyta rozeszła się w ponad 160 tys. egzemplarzy,
a promował ją klip do „Space Eater”. Wszystkie utwory (z wyjątkiem „Freetime”
Scheepersa oraz „Look At Yourself” Hensleya) i partie gitarowe były
autorstwa Hansena (zajął się on również produkcją), ale wspaniałą robotę
wykonał również Ralf – jego wokale były piorunujące. Zdecydowanymi
perełkami na tej płycie są „Lust For Life”, ballada „The Silence”
i „Heaven Can Wait”, które w trochę innej wersji znalazło się na wydanej
w czerwcu 1990 roku EP- ce o tym samym tytule (produkcją znowu zajął się Kai,
a pomagał mu w tym niejaki... Piet Sielck). Oprócz utworu tytułowego na
wyróżnienie zasługują jeszcze wszystkie utwory ze strony B tego singla: spokojny
„Sail On”, czaderski „Mr. Outlaw” i dla mnie jeden z
najlepszych utworów Hansena, instrumentalny „The Lonesome Stranger”.
Natomiast drugiego utworu ze strony A – „Who Do You Think You Are?”
(który ukazał się również jako tytułowy numer kolejnej EP-ki, wydanej w
październiku, gdzie znalazła się m.in. wersja karaoke utworu „Heading For
Tomorrow”) nie można raczej uznać za rewelacyjny.
Przy okazji wydania tego
singla doszło do pierwszych zmian w grupie. Dotychczasowego bębniarza,
Mathiasa Burchardta (który postanowił poświęcić się przerwanej wcześniej
nauce) zastąpił były perkusista HOLY MOSES - Uli Kusch, a
nie obsadzone dotychczas miejsce drugiego gitarzysty zajął wspomniany już
Schlachter. I w takim składzie personalnym zespół wyruszył na wielkie
tournee po Japonii, gdzie w bardzo krótkim czasie stał się prawdziwą legendą.
Udokumentowaniem tego świetnego okresu jest wydany na kasecie VHS rewelacyjny
koncert z Tokio – „Heading For The East”, który oprócz występu na żywo,
zawiera jeszcze ujęcia zza kulis oraz podczas codziennych czynności (wydawnictwo
to ekspresowo zostało wykupione i w 1998 roku wyszła, ku uciesze fanów,
reedycja).

Na początku 1991 roku
zespół udał się do Danii, by tam, w niewielkim domku na odludziu przygotować
materiał na nową płytę. Mając już gotowe nagrania Hansen poprosił o pomoc
starego znajomego z czasów HELLOWEEN, producenta Tommy Newtona
i wraz z nim zespół wszedł do Karo Studios aby zarejestrować nowe pomysły.
Newton wykonał fantastyczną robotę, i tak we wrześniu 1991 roku ukazuje się
drugi album „Promienistych” – „Sigh No More”, którego promowaniem w
stacjach telewizyjnych „zajął” się teledysk nakręcony do kawałka „One With
The World”. Płyta ta wyraźnie różniła się od poprzedniczki, nie tylko ze
względu na brzmienie czy muzykę (najlepsze naszym zdaniem utwory to „Changes”,
„Rich & Famous”, „Father And Son” i „Spirit”), ale na
zdecydowanie bardziej przygnębiające teksty nawiązujące do konfliktu w Zatoce
Perskiej. Mimo tych zmian album rozszedł się znowu w ilości przekraczającej sumę
160 tys., a większość z nich zakupiona została przez fanów japońskich – w
ojczyźnie było już z tym trochę gorzej. Jednak nie miało to raczej większego
wpływu na, rozpoczętą w październiku, ogólnoświatową trasę koncertową, podczas
której zespół zaliczył ponad 50 występów.
Dalej >>>
|