Utwory:
1. Induction (Hansen)
2. Dethrone Tyranny (Zimmermann)
3. Heart Of The Unicorn (Hansen)
4. Heaven Or Hell (Hansen)
5. New World Order (Hansen)
6. Damn The Machine (Zimmermann)
7. Solid (Hansen)
8. Fire Below (Hansen)
9. Follow Me (Richter)
10. Eagle (Hansen)
11. Lake Of Tears (Richter)
12. Trouble** japoński bonus
Produkcja: Kai Hansen i Dirk Schlachter
Kai Hansen – śpiew, gitara
Henjo Richter – gitara, klawisze
Dirk Schlachter – gitara basowa
Daniel Zimmermann – perkusja
TEKSTY UTWORÓW
O
płycie:
Po udanej płycie trzeba
iść za ciosem i nagrać kolejną świetną kompozycje! Po dwóch udanych trzeba wydać
trzecią (końcu do trzech razy sztuka ;)), Natomiast jak już grupa wydała trzy
świetne krążki, to….to niektórzy zaczynają się obawiać In kolejny może nie być
już tak dobry! Podobnie było wśród fanów „Promienistych”, jednak grupa nie dała
długo czekać w niepewności i na rok 2001 przygotowała zupełnie nowy materiał,
który niczym „spiskowa teoria dziejów” mocno wbił się w scenę metalową!
Dodatkowo WRESZCIE udało się „Promienistym” wygrać
odwieczną walkę ;) z Helloween! Tak! Już świetny „Powerplant” próbował, ale przy
„Better Than Raw”, naprawdę nie miał szans (ale nie tylko on!). Natomiast teraz,
wraz z nowym „No World Order” Gamma Ray po prostu zdeklasował Helloween i jego „The
Dark Ride” (o najnowszym króliku nie wspominając)! Ale zacznijmy po kolei.
Już rozpoczynające płytę intro „Induction” powala na
całej swojej długości! Niesamowicie klimatyczne, chóralne śpiewy połączone z
nową, zupełnie inną niż dotychczas gitarą ala "Resurrection" Roba Halforda!!
Zakończeniem intra następuje płynne przejście w „Dethrone Tyranny”. Niesamowity
utwór! Znów ta niesamowita barwa gitar i chóralne śpiewy! Wszystko brzmi
GENIALNIE! Już od początku widać zupełnie nowe brzmienie, łączące w sobie
wszystko, co najlepsze z tradycji, z lekką dozą dekadencji… znaczy się
nowoczesnego brzmienia! Po tak znakomitym rozpoczęciu płyty przychodzi czas na „The
Heart Of The Unicorn”! I Znowu niesamowita moc i brzmienie gitar połączone tym
razem z niesamowicie genialnym wokalem Kai’a – Utwór genialny, jeden z
najlepszych na płycie i bez problemu mogący się równać z wielkim Judas Priest!
Po tak ogromnej dawce energii przychodzi lekkie uspokojenie w postaci świetnego
– singlowego – „Heaven Or Hell”! Po nim spokojnie rozpoczyna się znakomity „New World Order”, by za chwile znów dać upust mocy tkwiącej w „Promienistych”. Z
rozpoczęciem „Damn The Machne” nie mamy wątpliwości, co się będzie dalej działo!
Moc, ciężkość i moc – wszystko w średnim tempie…..Siódmy na liście jest „Solid”
– i znów wyrywamy do przodu w zawrotnym tempie power metalu….by za chwile nieco
zwolnić tępa i poczuć ogromną moc tkwiącą w „Fire Below”! Z nastanie kolejnego
kawałka znów wracamy do stylu ala bardzo wczesny Helloween. Tak to znakomity „Follow
Me”. Jednak jest to tylko lekkie wspomnienie przeszłości, gdyż za chwilę
następuje powrót do stylu Gamma Ray (z dwóch ostatnich płyt) w postaci
znakomitego „Eagle”! Po nim przychodzi czas na ostatni już numer na płycie –
znakomitą balladę „Lake Of Tears”. Naprawdę świetna ballada (i nie dużo jej
brakuje do „Father & Son” - najlepszej ballady „Promienistych”) i idealne
zakończenie tego świetnego, pełnego mocy i świetności krążka…
„No World Order” pokazuje, że Gamma Ray jest ciągle w
zwyżkującej formie! Kolejna znakomicie dopracowana płyta, nawiązująca do
wczesnego Helloween i późniejszego Gamma Ray – do tego jeszcze wstawki ala
legendarny Judas Priest i fenomenalny, zdecydowanie najlepszy wokal Kai’a!
Wszystko to i nie tylko to! Tworzy z tej płyty naprawdę wybitne dzieło… a nawet
więcej, to już niemal arcydzieło! Aż strach pomyśleć co będzie dalej…..
Moja ocena tej płyty to: 9.5/10
Dodatkowe grafiki:

(środek) |

(cd) |
|